Wersja językowa:

 

 

Odmieniła i przemodelowała klasy na całym świecie, stając się jedną z najsłynniejszych nauczycielek w historii. Wywarła ogromny wpływ na nauczanie małych dzieci, ale dała się także zapamiętać jako jedna z pierwszych lekarek w Europie i rzeczniczka praw kobiet. Za zasługi dla XX-wiecznej edukacji doczekała się wizerunku na banknocie o wartości tysiąca lirów.

 

Kobieta, która miała zrewolucjonizować edukację milionów, urodziła się w Chiaravalle w środkowych Włoszech nad Adriatykiem 31 sierpnia 1870 roku. Jej matka, mająca jak na tamte czasy liberalne poglądy, zaszczepiła w córce przekonanie, że kobieta ma prawo decydować o sobie. Ojciec, walczył o zjednoczenie Włoch, był zostać później ministerialnym urzędnikiem.

W 1875 roku rodzina Montessorich przeniosła się do stolicy młodego państwa, gdzie Maria rozpoczęła formalną edukację. Z tamtego okresu pozostały jej jak najgorsze wspomnienia. Ówczesny system edukacji przygotowywał dziewczynki  do roli matek i żon, oferując naukę umiejętności przydatnych w życiu domowym. Tymczasem Montessori, która była silną i niezależną osobą, wykazywała zainteresowanie naukami ścisłymi i snuła zgoła odmienne plany na przyszłość niż jej rówieśnice.

Mimo oporu otoczenia zdecydowała się na naukę w placówce o profilu technicznym. Była jedną z dwóch uczennic w szkole. Marzyła też o rozpoczęciu studiów, które dałyby jej tytuł inżyniera.Ojcu, który chciał, by została nauczycielką (najczęściej ten zawód wybierały kobiety, które wówczas kończyły studia), odpowiadała: „Wszystko, tylko nie nauczycielka…".

Jako dwudziestolatka rozpoczęła studia medyczne na Uniwersytecie Rzymskim. Było to wydarzenie bez precedensu na wydziale całkowicie zdominowanym przez mężczyzn. Jako że nie wypadało, by po terenie kampusu poruszała się sama, na zajęcia odprowadzał ją ojciec. Na każdym kroku spotykała się z ostracyzmem ze strony studentów płci męskiej. Nie rozmawiali z nią. Buczeli za jej plecami. Nie zostawiali dla niej miejsca w audytorium. Nie chcieli, by uczestniczyła w zbiorowych zajęciach z anatomii i pochylała się wraz z nimi nad nagimi zwłokami. Wiele wówczas  wycierpiała.

Jednak najbardziej ze wszystkiego przeżyła właśnie pierwszą lekcję anatomii: ''Na komodzie zobaczyłam rząd czaszek: na czołach miały wypisane atramentem jakieś słowa. Podeszłam i przeczytałam: »morderca «, »złodziej «, »ojcobójca «. Obok każdej leżał mózg. Wróciłam do szkieletu, spojrzałam na niego i wydało mi się, że się poruszył. »Dosyć tego szaleństwa «, wymamrotałam i odwróciłam się do okna. Tam było jasno; przechodzili ludzie. Na progu sklepu stała młoda modystka. Patrzyłam na nią z zazdrością. Była na zewnątrz, była wolna. Wszystko dokoła niej było żywe. Cieszyła się słońcem, nawet się nad tym nie zastanawiając''.

Wracając do domu, rozważała rezygnację ze studiów. I wówczas na jednej z rzymskich ulic doznała olśnienia. Zaintrygował ją widok bosego dziecka bawiącego się skrawkiem czerwonego papieru. Było tak pochłonięte zabawą, że zdawało się nie zauważać swojej nędzy. Ta obserwacja spowodowała, że Montessori zaczęła myśleć o dziecięcej zdolności do koncentracji uwagi jako swoistym fenomenie. W przyszłości określiła to zjawisko jako polaryzacja uwagi i uczyniła je centralnym punktem swojej teorii edukacji małych dzieci.

Uniwersytetu jednak nie porzuciła. W 1896 roku uzyskała doktorat z psychiatrii i otrzymała tytuł Dottoresa. Objęła stanowisko asystenta w szpitalu San Giovanni i otworzyła własną praktykę lekarską. Zaczęła także pracować jako wolontariuszka w rzymskiej klinice psychiatrycznej. Warunki, jakie tam zastała, przypominały niemal te panujące w rumuńskich ośrodkach opiekuńczych w czasach reżimu Nicolae Ceauşescu. Dość powiedzieć, że pozostawieni samym sobie małoletni pacjenci całe dnie spędzali w szpitalnych łóżkach. Raz wszedłszy do pomieszczenia, gdzie przebywało kilkanaścioro niepełnosprawnych intelektualnie dzieci, zauważyła, że z braku jakiegokolwiek zajęcia, bawią się resztkami chleba. To spostrzeżenie skłoniło ją do postawienia tezy, że każdy człowiek bez względu na swój potencjał intelektualny odczuwa naturalną potrzebę rozwoju i chce się uczyć. Dla Montessori było jasne, że dzieci, z którymi zetknęła się w rzymskim szpitalu psychiatrycznym, wymagają nie tylko opieki, ale także wsparcia w zakresie wychowania i edukacji.

Doświadczenia z Clinica Psyciatrica w Rzymie spowodowały, że Montessori uwierzyła, że może zmienić los dzieci, które ze względu na obniżoną sprawność intelektualną zostały skazane na społeczne wykluczenie. Okazja ku temu nadarzyła się, kiedy rozpoczęła współpracę ze znanym jej jeszcze z czasów studenckich Giuseppe Montesano. Miało to miejsce w tzw. Szkole Ortofenicznej powstałej przy Instytucie Metodyczno-Pedagogicznym w celu kształcenia nauczycieli do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. Ci dwoje od rana do wieczora obserwowali dzieci, wchodzili z nimi w interakcję, podsuwali im przedmioty do zabawy. W końcu objęli uczniów nowatorskim programem edukacyjnym. Rezultat był oszałamiający. Część z nich zdała ważny państwowy egzamin. Nazwiska Montessori i Montesano poznały całe Włochy, bo skutecznie wyedukowali tych, którzy wydawali się niewyuczalni.

W 1901 roku Montessori postanowiła zrezygnować z pracy w szkole. Zapragnęła zastosować swoją metodę w nauczaniu sprawnych intelektualnie dzieci. Wpływ na jej decyzję miały także skomplikowane relacje, jakie łączyły ją z Montesano. Kilka lat wcześniej zostali z kochankami. Nie chciała jednak zostać jego żoną, gdyż wówczas musiałaby porzucić karierę naukową i przestać w ogóle pracować. W 1897 roku zaszła w ciążę. By uniknąć skandalu, oddała swojego syna na wychowanie rodzinie zastępczej. I jak na ironię kobieta, która tak kochała dzieci, przez długie lata nie była obecna  w życiu swojego syna. Przyglądała się, jak dorasta, ale nie ujawniała, że jest jego matką. Z Montesano przyrzekli sobie, że jeżeli kiedykolwiek się pobiorą to tylko ze sobą. Po niedługim czasie Montesano ożenił się z inną, czego Montessori nigdy mu nie wybaczyła.

Opuściwszy dotychczasowe miejsce zatrudnienia, rzuciła się w wir pracy. Intensywnie zajmowała się tematem dziecięcego rozwoju. W 1906 roku nadszedł czas, by przełożyć teorię na praktykę. Wówczas to władze Rzymu, zainteresowane jej eksperymentami, zaprosiły ją do robotniczej dzielnicy San Lorenzo, gdzie odnowiono czynszowe kamienice dla robotników, a dla dzieci zorganizowano przedszkola, które miały zapewnić im harmonijny rozwój i opiekę.

W Case dei Bambini Maria Montessori stworzyła dzieciom środowisko całkowicie odmienne od typowego szkolnego otoczenia. Wstawiła do sal meble odpowiadające ich wzrostowi. Na odpowiedniej wysokości powiesiła umywalki. Wyposażyła przedszkola w zabawki i materiały edukacyjne, które sama wymyśliła, i które miały uczyć dzieci rozróżniania kształtów, kolorów, liter, cyfr. Pokazała dzieciom, jak wykonywać bardzo elementarne czynności higieniczne np. czyszczenie nosa. Nikt im wcześniej nie powiedział, jak to się robi. W tamtym czasie odkryła to, co dziś potwierdzają badania – dzieci uczą się w sposób aktywny. Zaskoczyła ją gotowość nawet bardzo małych dzieci do nauki pisania i czytania. Zauważyła, że jej podopieczni mają wielkie upodobanie do porządku. I poczucie godności, którego często nie respektują dorośli.

Działalność Case dei bambini była niebywałym sukcesem. W 1909 roku Montessori opublikowała książkę poświęconą swojej metodzie i otworzyła ośrodek szkoleniowy dla nauczycieli. To był początek rewolucji w edukacji.

W 1912 roku zmarła jej matka. Montessori przyjęła wiadomość ze spokojem. Nie płakała. Tylko nie jadła trzy dni. Przybrała czerń, której nie zdjęła przez ponad 20 lat. Skończyła się jej rozłąka z piętnastoletnim wówczas synem Mario. Wyjątkowa pozycja, którą zajęła we włoskim społeczeństwie, pozwoliła jej wejść w rolę samotnej matki. By zachować pozory, utrzymywała, że chłopiec nie jest jej biologicznym synem, lecz dzieckiem adoptowanym. Musiało minąć trochę czasu nim przyzwyczaili się do siebie. Wkrótce Mario stał się najbliższym współpracownikiem, asystentem i opiekunem matki, jej najwierniejszym przyjacielem. 

Kiedy była po czterdziestce, zajęła się na poważnie promocją swojej metody. W 1912 ukazało się The Montessori Method i tak zaczęła się międzynarodowa kariera autorki. Objechała Europę. Została dobrze przyjęta w Stanach Zjednoczonych. W 1913 roku otwarto tam ponad 100 szkół w tym jedną w piwnicach Białego Domu, której założycielką była córka prezydenta Woodrowa Wilsona.

Wybuch I wojny światowej nie spowolnił ekspansji metody. Okoliczności wojny sprawiły, że Maria Montessori włączyła do swojej filozofii nauczania ideę pacyfizmu. W odezwach z tamtego czasu podkreślała potrzebę otoczenia opieką przede wszystkim dzieci, które w przyszłości podejmą trud budowy nowego, lepszego świata. W odpowiedzi na jej wezwanie w Belgii i we Francji zaczęto otwierać placówki dla małoletnich ofiar wojny. Montessori w tamtym czasie odwiedziła Holandię, Hiszpanię, nawet Amerykę. Jej działalność nie uszła uwadze takich osobistości jak Thomas Edison, Bertrand Russell, Sigmunt Freud.

Wraz z końcem wojny Montessori wróciła do Włoch. W 1922 roku  premierem kraju został Benito Mussolini, który zaczął bacznie przyglądać się metodzie. Z niedowierzaniem słuchał relacji o czytających bardzo małych dzieciach. Podobała mu się dyscyplina panująca w placówkach.  Upatrywał w szkołach Montessori miejsca, gdzie mógłby narodzić się nowy typ obywatela.W 1924 roku włoskie stowarzyszenie przyjaciół metody Montessori zostało przekształcone w Narodowe Dzieło Montessori z Benitem Mussolinim jako honorowym przewodniczącym. Montessori zaakceptowała to, powtarzając, że nie jest politykiem, że chodzi jej jedynie o dzieci. W tym okresie szkoły Montessori we Włoszech  przeżywały prawdziwy rozkwit. Problem w tym, że ich pomysłodawczyni miała przekonanie, iż dzieci rozwijają się najlepiej, kiedy nie ogranicza się ich wolności i niezależności. Z kolei samodzielne myślenie nie było czymś, czym mógłby być zainteresowany Il Duce. Celem Mussoliniego było stworzenie zdyscyplinowanego  i lojalnego narodu faszystów. Gdy zorientował się, że edukacja metodą Montessori uczy wolności, a nie posłuszeństwa, w ciągu miesiąca zamknął wszystkie placówki.

Montessori opuściła Włochy w pośpiechu. Pojechała do Hiszpanii, gdzie mieszkał Mario. Po wybuchu wojny domowej znalazła azyl w Holandii. Tam zaczęła działać na rzecz światowego pokoju. Była zapraszana na kolejne konferencje Ligi Narodów. ''Edukacja to podstawowe narzędzie na rzecz pokoju'' - powtarzała. Kilkakrotnie zgłaszano ją do pokojowego Nobla. 

W tym trudnym dla niej czasie spotkała człowieka, który w pełni rozumiał jej filozofię. Podczas pierwszego spotkania w Londynie powiedział do niej: "Jesteśmy członkami tej samej rodziny". "Chcę Ci podziękować w imieniu wszystkich dzieci" – odpowiedziała. Mahatma Gandhi dostrzegł w metodzie Montessori sposób na edukację milionów indyjskich dzieci. Zwrócił uwagę na jej filozoficzne aspekty. Na jej uniwersalizm. Na to, że mogłaby być stosowana w pracy z dziećmi na całym świecie.

Montessori miesiąc po rozpoczęciu II wojny światowej wsiadła do samolotu do Indii. Były one wówczas częścią brytyjskiego imperium, ale powoli wybijały się na niepodległość. Patronujący ruchowi niepodległościowemu Gandhi miał świadomość, że wolnym Indiom przyjdzie zmagać się z wieloma problemami wewnętrznymi. 90 % Hindusów spośród 400 milionowej populacji było analfabetami. Dodatkowo żyjącymi w skrajnej biedzie. Potrzebny był nowy sytem edukacji. Na zaproszenie Indyjskiego Towarzystwa Teozoficznego Montessori przyjechała do Madrasu, by poprowadzić kurs szkoleniowy. W wybudowanych na poczekaniu słomianych chatach 300 indyjskich nauczycieli uczyło się metody. Po 10 miesiącach od tego wydarzenia Włosi przystąpili do wojny po stronie Hitlera. Mario jako obywatel wrogiego państwa został umieszczony przez Brytyjczyków w obozie dla internowanych. Władze indyjskie zezwoliły natomiast jego matce na podróżowanie po kraju. Wykorzystała ten czas, by zakładać placówki edukacyjne na obszarze całych Indii. Osobiście wyszkoliła ponad tysiąc indyjskich nauczycieli. W 1940 roku świętowała swoje 70 urodziny. W "prezencie" rząd brytyjski zwrócił jej syna.

W 1946 roku Montessori wróciła do zniszczonej przez wojnę Europy. Teraz bardziej niż kiedykolwiek była przekonana, że długotrwały pokój może zagwarantować jedynie właściwa edukacja dzieci. Wojna spowodowała, że jej osiągnięcia zostały niemalże całkowicie zapomniane. Jako 75-latka raz jeszcze przemierzyła kontytent, by spotkać się z rzeszami nauczycieli. Metoda zaistniała w świadomości Europejczyków na nowo. Montessori do końca nie pozwalała zmienić w niej ''nawet przecinka'', nadzorowała tłumaczenia swoich prac.

W ostatnich latach życia uczyniła z domu w Amsterdamie światowe centrum edukacji Montessori.

Zmarła 6 maja 1952 roku w Holandii, mając 81 lat. Był przy niej syn i ukochane wnuki. 

Jej nazwisko jest ciągle rozpoznawane na świecie. Dzisiaj jest około 8 tysięcy oficjalnych szkół Montessori i ponad 14 tysięcy takich, w których praktykuje się metodę.  

Wśród absolwentów szkół Montessori są się m.in. Jimmy Weles - twórca Wikipedii, aktor George Clooney, Jeff Bezos - założyciel Amazona, pisarz Gabriel Garcia Marquez, Lary Page i Sergy Bin - twórcy Google.

Anna Bednarska

Korzystałam m.in. z artykułu Paradoksy Marii Montessori Miłady Jędrysik (http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,12885287,Paradoksy_Marii_Montessori.html), filmu Extraordinary women. Maria Montessori reż.Ned Parker oraz książki Zrozumieć Montessori Małgorzaty Mikszy, Oficyna Wydawnicza "Impuls", Kraków 2014